Pani minister potknęła się znowu, tym razem na „Planecie Filipka”, promując wśród sześcioletnich dzieci naukę z wydawnictwami Elipsa.  Teksty  promujące naukę w szkole w periodyku dla dzieci sąsiadowały z tekstem zachęcającym do ubezpieczenia medycznego w PZU. Teraz będą oczywiście wyciągnięte konsekwencje wśród pracowników…
Czytanki osobiście nie dane mi było oglądać, ale PAP podał, że w "Planecie Filipka" znalazły się trzy czytanki mające wspólnego bohatera, pierwsze dwie dotyczą rozpoczęcia edukacji szkolnej i są sponsorowane przez resort edukacji ze środków z Unii Europejskiej. Ostatnia czytanka opisuje kłopoty z leczeniem w państwowej przychodni. Jest tam też podane rozwiązanie problemu: "Wystarczy wykupić ubezpieczenie w PZU! Będzie tanio, bez kolejek, bez stresu".
A co na to  "Wybiórcza"?
Otóż natychmiast broni Panią minister w taki oto sposób:
„ gazetka ma jednolity charakter, całą napisała jedna osoba, a poza historyjkami Filipka nie ma w niej nic więcej. Nigdzie też nie ma ani słowa, że są w niej reklamy czy też artykuły sponsorowane. Jedyną różnicą między stronami MEN, a tymi PZU jest kolor obramowania - jedne są niebieskie, a drugie zielone. Na jednych jest logo MEN, na drugich logo PZU.
Dziwi to bardzo, że MEN nie wypracował do tej pory jasnych, przejrzystych reguł współpracy z instytucjami sponsorującymi. Brak wpływu resortu na treść książeczki jest tego dobitnym przykładem.
Pełne ręce roboty ma za to pełnomocniczka rządu ds. zwalczania korupcji. Julia Pitera zabrała się do pracy żwawo (pobiera pokaźną sumkę bądź co bądź) więc poinformowała PAP, że skierowała we wtorek pismo do minister edukacji, w którym zwróciła uwagę na rzeczy podnoszone w mediach dotyczące tekstów zamieszczonych w "Planecie Filipka".  Zapowiedziała, że ustosunkuje się wobec sprawy…
Czekamy, Pani Julio!
Czekamy!